• Wpisów:63
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:2 godziny temu
  • Licznik odwiedzin:9 436 / 897 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nadszedł kolejny piątek, a ona już z niecierpliwością czekała na spotkanie z Panem T. Była nieco zamyślona po ostatnich wydarzeniach z nim związanych i nie wiedziała, czego się spodziewać. Mimo tego miała dobre przeczucia, dlatego dała szansę na spokojną rozmowę przy kubku pachnącej kawy.
Ubrała swoją ulubioną sukienkę, użyła ulubionych perfum i wyszła na ulicę, aby czekać na przyjazd Pana T. Nie potrafiła tak trwać bez emocji. Wiedziała, co może ją czekać. W duchu powtarzała sobie "dasz radę, będzie dobrze".
Auto zatrzymało się bezpośrednio obok niej, więc otworzyła drzwi. Ujrzała tam Pana T., który nie potrafił powstrzymać się od uśmiechu w jej stronę. Okazało się, że - tak jak ona - bardzo chciał się z nią zobaczyć.
Podróż i wizyta w kawiarni upłynęła w bardzo miłej atmosferze. Śmiechom nie było końca, nie potrafili tego powstrzymać. Czuli, że złapali dobry kontakt i nie chcieli na tym skończyć. Przyszło im na myśl, aby powtórzyć swoje szaleństwa w tańcu.
Nie było już ani chwili skrępowania, po prostu wziął ją na ręce i poniósł w stronę pobliskiego klubu. Ponieważ tego nie lubiła, krzyczała, ale nie chciał jej puścić.
Tym razem oboje byli kreatywni w swoich figurach. Panna X. zamykala oczy, aby sugerować się tylko rytmem. Jej sukienka powiewała tak, jakby grał na niej silny wiatr. Pan T. był bardzo zadowolony z tego widoku. Oboje dobrze się bawili, byli idealnymi partnerami, na których patrzyła cała sala.
Gdy odczuli silne zmęczenie, postanowili wyjść na zewnątrz, aby odpocząć. Odsunęli się w miejsce, gdzie ludzie nie spacerowali. Zauważył, że włosy Panny X. kołyszą się pod takt wiejącego wiatru. Wtedy poprosił, aby odwróciła się. Kiedy to już zrobiła, przybliżył się do niej i szepnął do ucha, aby zamknęła oczy. Upewnił się, że posłuchała jego sugestii. Delikatnie złapał za ręce i uniósł je na boki. Wiatr zawiał mocniej i poczuł na swojej twarzy burzę jej włosów. Panna X. mimowolnie uśmiechała się i cieszyła tą chwilą. Pan T. oparł swoją twarz o jej ramię i poczuł słodki i tajemniczy zapach jej perfum. Panna X. zaczęła drżeć, gdy muskał jej delikatną szyję. Oboje wiedzieli, że działają na siebie niesamowicie mocno, a chemia wyczuwana jest z daleka. Nie potrafili tego zatrzymać, choć w głowie powstawał ogromny chaos.
Cdn.
 

 
Gdy emocje już opadły i wyjaśniły się wszystkie kwestie męczące Pannę X, postanowiła spędzić miło czas w sobotni wieczór. Podzwoniła po swoich znajomych i ustalili, że pojadą na koncert.
Nastał wieczór, gdy już Panna X. wyjeżdżała po nich, lecz jedna z osób odwołała swój plan. Wtedy kolega zaproponował jej inną osobę, aby mieli komplet. Postanowiła zaryzykować i zabrać nieznajomego.
Gdy już niemal wszyscy byli na pokładzie, zaprowadzili Pannę X pod jego dom. Okazało się, że już była w tym miejscu, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Od razu rozpoznała to miejsce.
Podali sobie dłonie i przedstawili się na powitanie. Ruszyli dalej i cała trasa minęła bardzo szybko poprzez atmosferę, jaka panowała w grupie. W lusterku zauważyła, że nowo poznana osoba dość wnikliwie jej się przygląda.
Mnóstwo osób przebywało już na placu. Po chwili namowy, wysiedli z auta i poszli kupić bilety. Przed występem rozgrzewali się, tańcząc do muzyki puszczanej przez DJa. Panna X. pomyślała, że to będzie kolejna spokojna impreza. Przez pewien czas była...
Nagle zgasły wszystkie światła. Na scenę weszła gwiazda wieczoru, która powitała wszystkich obecnych i zaczęła śpiewać. Część grupy oddaliła się, a reszta kołysała się w rytm muzyki. Nowo poznany Pan T. wraz z Panną X. zaczęli razem śpiewać i poruszać się podobnymi krokami. Bawili się przednio i uśmiechali się do siebie.
Kiedy koncert się skończył, grupa Panny X. przeniosła się na inną salę, aby móc potańczyć przy znanych i skocznych kawałkach. Po pewnym czasie Pan T. wyciągnął swoje dłonie w jej stronę, jednocześnie prosząc o taniec. Bez wahania zgodziła się.
Na początku wydawało się, że Pan T. miał podobne umiejętności do większości osób, które bawiły się w tym samym miejscu. Niewinne kroki były tylko przykrywką. Gdy już nieśmiałość poszła na bok, Pan T. przestał oglądać się dookoła, a jego wzrok utkwił w stronę jej oczu. Jego kąciki ust mimowolnie unosiły się. Gdy Panna X. wyczuła jego kroki, przekonała się, że rozkręcił się na dobre. Obracał ją tak długo, że straciła równowagę i wylądowała na jego ramieniu. Poczuła coś dziwnego, tak jakby coś zaczęło iskrzeć, lecz nie miała pewności.
Nastał moment, kiedy zaczęto grać spokojne piosenki. Pan T. złapał ją w talii i przybliżył się do niej, zaś ona gładziła jego ramiona. Z minuty na minutę robiło się coraz goręcej. Pewnym ruchem badał kształt jej pleców, co bardzo poruszyło Pannę X. Nagle zesztywniała, ponieważ wiedziała, że atmosfera sięga zenitu. Uspokoiła się i jej ręce również wylądowały na plecach. Ich ruchy zamieniły się w namiętny taniec ciał, a w oczach pojawił się błysk. Odwrócił ją i położył ręce na biodra, poruszając jej całym ciałem, a ona oparła swoją głowę na jego ramieniu i tak odpływali wśród tłumu ludzi. Na szyi czuła jego głęboki oddech.
Na sali, gdzie pozostali, usłyszeli komunikat, że czas już kończyć zabawę. Panna X. i Pan T. nie byli zachwyceni, że noc tak szybko upłynęła. Złapał jej dłoń i wyciągnął ją na drugą salę.
Wtedy już nie zastanawiał się dłużej nad tym, jak ma tańczyć. Oparli się o czoła i tak trwali do końca. Gładząc jej włosy, przybliżył swoje usta tak, że ich krawędzie spotkały się ze sobą, lecz pocałunku nie było. Nie liczyło się już wtedy nic - emocje i silna chemia sprawiały, że poczuli coś nowego, czego dotychczas nie udało się poczuć. Panna X., wrażliwa na każdy jego gest, czuła, że coraz mocniej drży. To jednak szybko minęło, ponieważ czas dobiegł końca i musieli wracać do domu.
To wydarzenie bardzo mocno utknęło Pannie X. w głowie. Gdy zamyka oczy, widzi to wszystko, co wtedy się wydarzyło. Nadal ma wrażenie, że to tylko sen. Nie przeżyła jeszcze czegoś tak pięknego i emocjonującego. Ma nadzieję, że przeżyje jeszcze nieraz to samo.
  • awatar Gość: taniec jest najniebezpieczniejszą grą zmysłów prawie jak s.. :d iskrzy oj iskrzy miedzy nimi ^^
  • awatar Gość: Ten motyw dość często pojawia się na Twoich wpisach. Widać, że lubisz tańczyć i tym żyjesz. Czytając Twój wpis, można odplynac i poczuc te emocje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdy noc dłużyła się, a mętlik wciąż tkwił w jej głowie, postanowiła usiąść przy parapecie w blasku świec i napisać odpowiedź na list, który otrzymała. Przeczytała jeszcze kilka razy, aby zebrać słowa i przelać je na papier.
"*,
U mnie już północ. To jest pora, gdy myśli przychodzą mi najłatwiej. Nie dziwię się, że napisałeś ten list - w nocy powracają wspomnienia i trudno się od nich oderwać. Związanych z nami jest mnóstwo i czasem można uśmiechnąć się na myśl o nich. Najbardziej w pamięci utkwił mi uśmiech, który widziałam już z daleka na Twojej twarzy, gdy spotykaliśmy się. To było cudowme uczucie wiedzieć, że oboje cieszymy się na swój widok. Szkoda, że teraz jest odwrotnie - udajemy, że się nie znamy. A przecież byliśmy bratnimi duszami.
Pytasz co u mnie? Jakoś sobie radzę. Krok po kroku sklejam rozbite kawałki siebie w jedną całość. To nie było proste zadanie - tak silnej więzi nie da się zerwać ot tak. Powoli układam sobie życie na nowo, ale nie jestem pewna, czy idę w dobrym kierunku. Mimo to walczę każdego dnia, aby jak najlepiej funkcjonować.
Poruszyłeś temat kompromisu? Myślę, że powinieneś zacząć od siebie. Odpowiedzialność za wypowiedziane słowa to klucz do kompromisu. Nie można rzucać słów na wiatr, a potem zniknąć nawet bez pożegnania. Próbowałam w jakiś sposób zatuszować tę myśl, ale nie udało się. Każda porażka jeszcze bardziej nawracała mnie do tego wątku. Trudno mi powiedzieć, co teraz powinniśmy zrobić. Każde nasze spotkanie wywoływało mnóstwo emocji. Nigdy wcześniej nie spotkałam człowieka, dzięki któremu miewałam takie uczucie. Pozostała drzazga na sercu, która od czasu do czasu po prostu boli. Świadomość pewnych kwestii jeszcze mocniej uderza do głowy.
To miłe, że martwisz się o mnie. Szkoda jednak, że potoczyło się to tak, że oszukałeś mnie. Mimo to mam nadzieję, że to kiedyś się wyjaśni.
Panna X."
 

 
Na ten moment nie potrafiła odpowiedzieć na list, który otrzymała. Stwierdziła, że nie może pisać pod wpływem emocji. Postanowiła zrobić to po swojej podróży, gdy myśli się uspokoją.
Nadszedł dzień, gdy po swojej pracy spakowała swoje rzeczy i wyruszyła do Torunia. Studia były czasem odpoczynku od codziennych obowiązków, dlatego z niecierpliwością czekała na ten dzień. Zameldowała się w hostelu, w którym zawsze nocowała. Po długiej podróży relaksowała się, czytając literaturę kobiecą.
Gdy już nabrała energii, wyszła na zewnątrz w poszukiwaniu jedzenia. Drugą stroną ulicy szło czworo młodych mężczyzn, którzy zwrócili na nią uwagę. Jeden z nich szeptał coś swojej grupie. Postanowił, że zaczepi ją.
Gdy już zeszli się niedaleko siebie, zawołał, by dziewczyna do niego podeszła. Nie wiedziała, co ją czeka, o co może zapytać chłopak. Myślała, że w grupie będzie śmiały na jakieś nieprzyjemne żarty. Nie miala nic do stracenia, dlatego podeszła bliżej. Stało się coś, czego nigdy nie widziała na własne oczy - chłopak ten przewrócił się do jej stóp. Stała jak słup tak jak reszta świadków zdarzenia. Usłyszała tylko z jego ust "To przez Ciebie. Zabiłaś mnie!", po czym uciekli. Cała grupa śmiała się ze swojego kolegi, ona zaś czuła się zmieszana całą sytuacją. Mimo tego starała się ze spokojem ruszyć na zakupy.
Przyniosła pełną siatkę zakupów do kuchni. Nie była w stanie jeść spokojnie przez sytuację, jaka miała miejsce. Po obiedzie wyszła na zewnątrz, aby móc porozmawiać przez telefon. Usiadła na parapecie przy starym mieście i zwierzała się swojej przyjaciółce ze swoich wrażeń z ostatnich dni. Minęło parę minut i widzi kolejny raz grupę osób, która zaczepiła ją niedawno temu. Myślała, że miną ją bez żadnych zaczepek, tym bardziej, że była zajęta rozmową. Niestety, myliła się...
Grupa otoczyła dziewczynę i prosili o przerwanie rozmowy. Uparcie zbywała ich, ponieważ nie miała ochoty na kolejne żarty z ich strony. Nie chcieli jednak odejść i postanowili poczekać aż skończy. rozzłoszczona rozłączyła się i wyganiała towarzystwo, które ją otoczyło. Uparcie namawiali ją na kawę, bardzo im zależało na poznaniu jej osoby. Niechętnie zgodziła się i pozwoliła zaprosić się na spotkanie.
Okazało się, że grupa chłopaków wynajęła pokój kamienicę dalej. Część poszła do kuchni, a reszta wyciągnęła stolik i krzesła na balkon. Gospodarz przyniósł kawę i zaprosił wszystkich do konsumpcji. O dziwo dziewczyna czuła się przy nich swobodnie i rozmowa zrodziła się na mnóstwo ciekawych tematów. Opowiadali o śmiesznych i smutnych historiach tak, jakby znali się od dawna.
Po godzinie 22 grupa zaproponowała jej wyjście do klubu. Ona nie miała chęci, ponieważ miała już nieprzespaną noc i następnego dnia musiała być na zajęciach. Jeden z nich chciał z nią jeszcze zostać, więc reszta odeszła i zostali tylko oboje pod bezchmurnym niebie. Patrzył głęboko w oczy nieprzerwanie. Nastała niezręczna cisza...
Chłopak poprosił ją o rękę. Uchwycił ją i przeprosił za to, co zrobił na ulicy. Tłumaczył się, że zauroczyła go swoją urodą i spojrzeniem i właśnie to sprawiło, że popełnił wielkie głupstwo i jednocześnie przestraszył ją swoim zachowaniem. Ona zamarła.. nigdy nie była w podobnej sytuacji. Nigdy nikt nie upokorzył się na oczach kolegów dla obcej osoby, którą ona była. Nie umiała odpowiedzieć na to, co usłyszała, dlatego milcząca tylko patrzyła na niego z niedowierzaniem. Co miała z tym zrobić? Czy możliwe jest, aby to miało przetrwać? Czy w ogóle byłoby możliwe, żeby coś między nimi się zrodziło? Rozmowa we dwoje była trochę przytłaczająca. Nigdy nie była adorowana takimi słowami, jakie on wypowiadał. Nikt nie sprawił, że odjęło jej mowę aż do końca spotkania. Musiała przerwać to wszystko, ponieważ czuła, że na pierwszym spotkaniu nie powinno tak być. Dopóki osoba jest obca, nie ma możliwości na podjęcie tak ważnych decyzji. Gdy chciała już wyjść, złapał za dłoń. Nie chciał jeszcze zostać sam. Musiała protestować, dlatego uwolniła się od niego i wybiegła z mieszkania. Krzyczał przeraźliwie, by nie odchodziła bez słowa i bez zostawionego kontaktu. Usłyszał, że jej tempo ucieczki nie spada, dlatego pobiegł za nią. Jej już nie było w polu widzenia... Starał się jeszcze dostać do jej pokoju, jednak ochrona nie wpuściła go.
Noc stała się nocą nieprzespaną. Czuła jednak, że postąpiła dobrze, przerywając spotkanie. Z drugiej strony w głowie pozostały wszystkie jego słowa, które imponowały, a z drugiej strony były czasem przesadne. Po dłuższym czasie zmęczenie wygrało z myślami.
W całym swoim życiu nie przeżyła takich emocji.
 

 
Tego dnia zajmowała się codziennymi obowiązkami domowymi. Gdy już zabrakło jej sił, postanowiła odpocząć przy kubku gorącej kawy. Usiadła na kanapie i rozsmakowywała się świeżo mielonymi ziarnami zalanymi wrzątkiem. Podczas relaksu usłyszała głośne pukanie do drzwi. W progu ujrzała listonosza z plikiem listów. Jeden z nich był bez nadawcy na kopercie. Wróciła do pokoju, aby zobaczyć zawartość tajemniczego listu.
"Najdroższa,
Jest noc, godzina 23. Nie mam pojęcia, co mnie skłoniło do napisania tego listu. Może taka pora zmusiła mnie do przemyślenia pewnych spraw? Mimo tego czuję, że musisz wiedzieć o pewnych sprawach. Nie wiem czy jeszcze to Cię interesuje, ale u mnie wiele się dzieje. Mam mnóstwo pracy na głowie, czasem nie daję sobie rady z bieżącym ukończeniem swoich obowiązków. Jestem nieco zmęczony życiem w biegu. Często myślę o tym, co u Ciebie, czy dajesz sobie radę. Pewnie domyślasz się, że czasami zaglądam do Ciebie. Portale społecznościowe zakrywają to, co czujesz naprawdę. Doskonale wiem, co siedzi w Twoim sercu. Czasami mam wrażenie, że byle kłótnie sprawiały, że byliśmy słabi. Walczyliśmy o siebie, ale kolejne drobiazgi osłabiły nas. Szkoda, że zabrakło kompromisu.
Bardzo trudno wrócić na neutralny grunt. Samemu muszę odnaleźć iskrę, która napędzi do działania. Trochę pogubiłem się, ale powoli dochodzę do siebie. Mimo tego czegoś mi brakuje i ciągle miewam takie uczucie.
Jest mnóstwo miejsc, które przypomina wspólne chwile. Czasami widzę nas w nich uśmiechniętych i czuję smutek i taką dziwną pustkę. Chwile są ulotne - aż za bardzo. Trudno mi sobie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Wiem, że padło dużo przykrych słów, ale było mi ciężko, gdy zniknęłaś bez słowa. Zwątpiłem w siebie i swoje możliwości, próbowałem jakoś odreagować. Każdy sposób kończył się jeszcze większym smutkiem. Mimo to staram się, aby codzienne obowiązki wykonywać jak najlepiej. Życie biegnie dalej i my musimy stawić czoło na nowe wyzwania.
Mam nadzieję, że u Ciebie jest lepiej, że dajesz sobie radę. Wiem, że na pewno przeżywasz to podobnie, ale jesteś twardym charakterem, który zwalczy niepożądane myśli. Oboje jesteśmy zagubieni, jednak nadejdzie czas, gdy będziemy szczęśliwi. Każdy zasługuje na szczęście.
Proszę, napisz parę słów. Chcę być spokojniejszy, bo zmartwienie nie przejdzie. Może masz inne zdanie w tej kwestii, ale byłaś bliską mi osobą.
Czekam na odpowiedź.

*"

Zabrakło jej słów, a łzy samoistnie zaczęły spływać po policzkach. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek otrzyma taki list. Takie słowa poruszają serce.
  • awatar xyz....: Dobra wena robi swoje. Napisane na prośbę czytelników
  • awatar Gość: Początek bardzo nierozwiniety i to troche przeszkadza w czytaniu ale potem ten list WOW ! Pewnie troche na zywo autor cos podobnego przezyl lub musi miec swietna wene. Podziwiam bardzo ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Okropnym uczuciem jest fakt, że ktoś prosto w twarz powie coś, co ukrywasz w sobie bardzo głęboko i nie potrafisz wydobyć z siebie tej tajemnicy. Nie ma nic gorszego od gorzkiej prawdy skierowanej ze strony szczerej osoby.
 

 
Światła uliczne przestały już oświetlać drogę. Jedynymi jasnymi punktami pozostały gwiazdy i księżyc w pełni. Szła w długiej białej sukni, która zwiewnie tańczyła razem z wiatrem. W dłoni trzymała kartkę, w której opisała wszystko to, co krzyczało w jej wnętrzu. Usiadła nad brzegiem rzeki i zamknęła oczy. Skupiła się na spokojnym szumie strumyka i sama starała się być oazą spokoju. Gdy już była gotowa, złożyła zapisaną wiadomość na mniejsze części, a potem wyrzuciła do strumienia. Miała wtedy wrażenie, że zaczął szybciej spływać, tak jakby chciał ten list gdzieś przekazać. Poczuła wtedy niewyobrażalną ulgę jakby cała przeszłość wypłynęła z jej głowy. Wiedziała już, że zaczyna się piękna przyszłość.
Przeczucia ją nie myliły. Obecnie istnieje osoba, która darzy ją szacunkiem, obdarza ją swoim czasem wolnym i pomogła wstać, kiedy upadła. Ma nadzieję, że da to początek czegoś niezwykłego...
  • awatar Gość: Jeśli ktoś ucieka od odpowiedzialnosci to nie ma wyboru. Kartka zostala zatopiona i mozna uznac to za definitywny koniec :-)
  • awatar Gość: Nie powinno zaczynać się nowego etapu jeśli nie pożegnano się z przeszłością - po wpisach doszłem do wniosku, że nie padło słowo "żegnaj"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pomimo braku rozgłosu mojego bloga widzę, że jest zainteresowanie moimi wpisami, za co bardzo Wam dziękuję (Za wszystkie dyskusje i komentarze również) . We wszystkich wpisach zawarty jest mój punkt widzenia na wybrane aspekty. To taki mój wewnętrzny świat, do którego dostęp ma tylko garstka znajomych mi osób z mojego otoczenia.
Ostatnio miałam trochę czasu na przemyślenia. W moim domu zamieszkał obraz Matki Boskiej na jeden dzień. Jakaś siła płynąca z tego obrazu zmusiła mnie do poszukiwania własnej ścieżki, którą powinnam iść. Wcześniej nie byłam w stanie o tym myśleć - zasłaniałam się obowiązkami i swoimi problemami. A przecież ważne jest to, aby wiedzieć, czego chcemy i dokąd pójdziemy.
W myślach krążyły osoby, które doceniam z całego serca. Są moimi mentorami, mogę się od nich uczyć tej prawidłowej postawy życiowej. Choć niektórych już nie ma, pozostawili po sobie ogromną cząstkę siebie. Pomimo wielu przeszkód, kłótni, nieporozumień, potrafili rozwiązać każdy problem, nie uciekając od nich. Noszą w sobie mnóstwo ran, a mimo tego są silni i dobrzy. Dzięki nim ukształtował się mój charakter i potrafię z wrażliwością patrzeć na wiele aspektów, nawet tak błahych jak otaczające mnie widoki. Myśląc o nich, przestałam płakać za przeszłością i zdobyłam w sobie mnóstwo odwagi na dalszą walkę z samą sobą. Uważam, że wszystkim nam potrzebna jest taka chwila, aby usiąść w spokojnym miejscu i przemyśleć swoje postępowania i cele. Wtedy zrozumiesz, że przemyślenia w ciszy dadzą najwięcej rezultatów.
Jedno jest pewne: trzeba iść za marzeniami. Kieruj się również głosem serca - nieważne, czy sytuacja jest beznadziejna. Jeśli na czymś Ci zależy, idź i nie wahaj się - walcz, póki jeszcze masz na to siłę i motywację. Życie jest za krótkie, aby biernie przeżywać dzień za dniem. Rozejrzyj się, ile dzieje się wokół - Ty też goń za swoim szczęściem i marzeniami. Mimo wyboistych i stromych czasem szlaków warto wejść na szczyt i być szczęśliwym. Każdy przecież zasługuje na szczęście.
  • awatar Gość: Wzruszyłam się.. pięknie opisane. Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedyś padły takie słowa, które miały zatrzymać przy sobie: "każdy będzie chciał Cię wykorzystać, jestem jedyny, który jest szczery wobec Ciebie". Rozczarowanie jednak przychodzi po pewnym czasie, gdy również i on zabawi się uczuciem.
Na szczęście są ludzie, którzy motywują i podają rękę, aby móc powstać silniejszym jak nigdy wcześniej. Czasem są to osoby, które wcześniej wydawały się być obojętne w Twoją stronę. W końcu, dzięki nim, otwierają się oczy i dochodzi się do wniosku, że nie warto było przejmować się. Czasem i łzy powodowały, że ludzie zbliżali się do siebie...
Na straży zawsze była osoba gotowa na wszelkie problemy, trudne sytuacje i pechowe spotkania. Nie pozwalała na siedzenie w domu. Płakała razem z nią, gdy było trudno. Przebywała z nią zawsze, gdy była taka potrzeba. Dzięki niej zrozumiała, że są jeszcze osoby wrażliwe, które wiele wniosa ze sobą dobrego. Jest jak stróż - zawsze i wszędzie. Teraz już wiadomo, że rozpoczyna się nowy etap. W środku jest mnóstwo energii na to, by iść inną, nieznaną dotąd drogą. Czy się uda? - okaże się za jakiś czas. Ale nadzieja nie umiera.
J.
 

 
Jedyne, co pozostaje pięknego w głowie, to wspomnienia. W szoku i gniewie wiszą tylko te złe, ale wystarczy spojrzeć na sytuację z drugiej strony. Pamięta te świece pachnące różami, kartki przepełnione pięknymi szczerymi słowami, poduszka pachnąca jego obecnością, kwiaty, które wyjątkowo długo rozkwitały... Mnóstwo miejsc przypomina o ich byłym szczęściu. Wspólne beztroskie zabawy na huśtawkach, spacery po łąkach, namiętny taniec w blasku księżyca, pocałunki na szczycie góry - takie drobne szczegóły tworzyły coś magicznego, kształtowały uśmiech na twarzy oraz budowały fundament zwany miłością. Tak niewiele trzeba, aby życie nabrało sensu i smaku. Właśnie takie drobiazgi, o których trzeba pamiętać, popychały dalej i wszystko, co wokół stało na drodze, było burzone poprzez wspólną siłę i więź.
I wiecie co? To było piękne.
Jeśli dostrzegacie takie szczegóły jak te, jesteście bogatymi ludźmi. Bo bogactwem jest cieszyć się małymi rzeczami z człowiekiem, który darzy miłością.
 

 
Możesz znać człowieka od dłuższego czasu, myśleć, że Cię niczym nie zaskoczy. Jednak wszystko jest możliwe...
Nagle osoba, która była dla Ciebie pewna, trochę zamknięta w sobie oraz uczciwa staje się gwiazdorem i kłamcą. Pokazuje wszystkim wokół jakim jest super gościem, jakie ma wzięcie u dziewczyn...Stara się pokazać, że nie rusza go nic oraz że może psuć reputację oraz psychikę osoby, którą się zabawił. Czy w taki sposób warto tłumić w sobie ból, który zamieszkał w środku?
Najważniejsze to umieć radzić sobie w takich przypadkach. Niepotrzebni są do tego bliscy, którzy pracują jako "adwokaci". Oni nie rozwiążą problemów, które zrodziły się w przeszłości. Najważniejsze, aby dojść do porozumienia i pozostawić za sobą rozdział, który jest już nieważny. Trzeba znaleźć w sobie na tyle odwagi, aby samemu stawić czoło temu, co boli w sercu. Imprezowanie i "wyrywanie na potęgę" nic nie zmieni, wręcz przeciwnie - na sumieniu pozostaną wszystkie czyny, które zostały popełnione poprzez wzburzone emocje.
Dlatego jest jedno rozwiązanie: sam wyzwij się na pojedynek, wyznacz sobie trochę czasu na pojedynek twarzą w twarz bez ukrycia. Prosto w oczy powiedz, co myślisz, czujesz i co cię boli. Konfrontacja to duży klucz do sukcesu. Bez rozmowy nie ma kompromisów, a adwokaci nie uszczęśliwią cię na siłę. To twój problem i to ty jesteś kowalem swojego losu.
  • awatar Gość: http://www.damsko.pl/opowiem-wam-jak-stracilem-kobiete-marzen-nie-zycze-nikomu-aby-popelnil-moj-blad/ polecam zajrzec do lektury
  • awatar Gość: sama to przeżyłam.. rozstanie bardzo mnie zniszczyło i staralam sie robic z siebie gwiazde a tak naprawde w srodku cierpialam jak nigdy wczesniej. mozna sie z tego smiac, ale to jest powazny problem... wkoncu wzielam sprawy w swoje rece i jest tak jak jeszcze nigdy wczesniej. oplacalo sie rozstac na jakis czas zeby potem wrocic z jeszcze glebszym uczuciem.
  • awatar Gość: Najgorszw to uciekac i udawać kogos kim sie nie jest czlowiek sam sobie robi krzywde
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W życiu poznajemy wiele osób na swojej drodze. Mówią, że istnieje druga połowa, dzięki której jesteśmy pewni, że nikt inny nam jej nie zastąpi. Przy takiej osobie czuje się wiele i dość łatwo ją skrzywdzić. Wiesz, że razem z taką osobą możesz szczyty zdobywać - wspólne motywowanie daje ogromne rezultaty, a wsparcie pomaga wstać i iść dalej. Obdarzacie się pięknymi słowami, okazujecie miłość na milion sposobów. Jest twoją pierwszą myślą gdy się budzisz oraz ostatnią, kiedy idziesz spać. Nawet gdy się pokłócicie, to wasze spotkanie sprawia, że jest wam lepiej, że właśnie tego wam brakowało. Uczucia temu towarzyszące są niesamowite, ponieważ wiesz, że między wami jest ogromna chemia.
Z drugiej strony, w dzisiejszych czasach jest problem ze związkami. Często bywa tak, że byle jaka sprzeczka przekreśla cały związek. Brak chęci i walki niszczy cały fundament, którego już nie chcą odbudować. Często ludzie przegapiają swoje szanse na stabilne życie uczuciowe, ponieważ idą na łatwiznę i tracą wyjątkowe szanse na swoje szczęście, które zamieszkało w ukochanym człowieku. Nie zawsze widać to od razu... jednak trzeba być ciągle czujnym. Nie wolno wypuszczać z rąk tak cennej istoty, która była wsparciem oraz powodem do uśmiechu i chęci życia. Los zsyła wiele problemów, z którymi trzeba zwyciężyć, ale do tego potrzeba silnej determinacji, której brakuje ludziom naszego pokolenia. Łatwiej jest odejść, wziąć rozwód, bawić się dalej i żyć w przekonaniu, że przecież niebawem pojawi się inna osoba. Tylko może się okazać, że ta osoba nie będzie w stanie zastąpić jego miejsca, a poprzednia osoba już nie wróci.
Właśnie dlatego ludzie mają problemy - wybierają prostszy sposób, czyli ucieczkę. Nie chcą naprawiać drobnych błędów, uciekają do świata zabawy, portali randkowych. Nie są w stanie zrozumieć, że pewna sprzeczność międzyludzka polega na tym, że należy dążyć do pewnych kompromisów. Jedno z nich czasem musi ustąpić dla drugiej osoby. Na tym również polega miłość, prawda?
 

 
Wystarczy jeden człowiek, aby totalnie zburzyć wszystko, co budowało się latami. Teraz sprawia się wrażenie osoby, której dosłownie zabrano wszystko to, co najcenniejsze w człowieku. Nie czuje już nic: empatii, strachu, nie umie obdarzyć człowieka pozytywnym uczuciem. Żyje jak sobowtór człowieka - tylko z wyglądu nim jest. Nie zaufa, nie uwierzy... Codziennie budzi się z myślą, że jest wrakiem człowieka, że gnije od środka, a wszyscy wokół nie wiedzą o tym. Za głową krążą niebezpieczne myśli i kuszą, aby za nimi pójść.
Wystarczyło, że karygodne zachowanie osoby, której "można było" bezgranicznie ufać, sprawiło, że nie ma już sił na wszystko. Zabrano człowieczeństwo, najcenniejszą cząsteczkę. Czy może pójść za myślami i nie męczyć się?
 

 
Każdy chce normalnie funkcjonować, cieszyć się teraźniejszością. Niektórzy jednak żyją w pułapce przeszłości... I choćby starali się, układali życie na nowo, to nie jest dla nich możliwe. Być może zbyt wiele stracili ... być może nie skończyło się coś tak jak powinno. Najgorzej, gdy człowiek obiecał, ale nagle przepadł. Ta myśl nie daje spać ani iść dalej. To najgorsza kara dla osoby, która niegdyś żyła nadzieją, że wspólnie rozwiążą swoje problemy, teraz - choć minęło sporo czasu - ta myśl sprawia, że nie jest w stanie zrobić większego kroku do przodu. Boi się kolejnych krzywd i ogromnych strat. Ten koszmar często śni się po nocach, nie daje szans na normalne funkcjonowanie. Takie traktowanie boli i niszczy od środka. To sprawia, że nie chce się żyć, bo po co czuć się oszukanym? Z dnia na dzień znika gdzieś mała cząstka duszy. Człowiek staje się bardziej oschły i porzuca swoje uczucia, bo w nie już nie wierzy. Boi się zaufać, bo wie, że może być znów odrzucony. Bo przecież niegdyś osoba nie powiedziała co dalej... mogłaby nawet powiedzieć, żeby spadać, zapomnieć. Nie zrobiła nic.. i tacy ludzie robią największą krzywdę. Sprawiają, że uchodzą chęci do życia i działania. Gnijemy od środka udając na zewnątrz, że wszystko jest w porządku.
 

 
Muzyka grała. Był tłum ludzi oraz ona. Wędrowała między grupami. nagle poczuła, że ktoś uścisnął jej rękę. Odwróciła się ... i niespodziewanie ujrzała go. Potraktowała ten uścisk jako zaproszenie do tańca. Pocałowal dłoń i zaczął prowadzić. W jej oczach wyczytał zakłopotanie - nie wiedziała, że może być w tym samym miejscu. Dała jednak szansę na prowadzenie siebie. Z czasem skupiała się coraz mocniej. Ciało poruszało się jakby na komendę prowadzącego, włosy krążyły we wszystkie strony, zasłaniając twarz. Ten stan doprowadził ją do tego, że hałas tłumu nagle ucichł. Nieśmiało zawitał uśmiech, a jej kroki stawały się coraz odważniejsze. Serce biło coraz mocniej na widok prowadzącego, który coraz mocniej wgłębiał się w jej spojrzenie. Zamknęła oczy na dłuższy czas i rozkoszowala się chwilą. On nie był pewny, czy gest, który chciał wykonać, będzie słuszny. Zaryzykował i skradł jej pocałunek. Ona go odwzajemnila.
Poprosiła, aby zamknął oczy. Ona po cichu schowała się w tłumie. Gdy otworzyl je, zniknęła mu sprzed oczu. Dlaczego to zrobiła? ... czy była przestraszona, czy może chciała być odnaleziona?
 

 
Resztkami sił walczy.
Walczy o swoją duszę,
Która jest w kawałkach.
Los bezlitośnie ją wykończył.
Straciła wiarę w siebie,
Straciła wiarę w ludzi.
Jeśli wygasła nadzieja,
Nie zostało już nic.
Tylko cierpienie...
Które stacza na dno.
 

 

Noc

Zapowiada się bezsenna noc. To, co wydarzyło się niedawno temu, nie daje o sobie zapomnieć. Oszukana dusza, porzucona, spotyka na drodze kogoś, kto właśnie ją zranił. Cała reszta odchodzi na bok. Pozostaje myśl: dlaczego?
Mogła zignorować, mogła iść dalej bez słowa. Może tak byłoby łatwiej?
Co zrobić, aby ulżyć duszy? Teraz nie będzie w stanie myśleć o sprawach codziennych. To zbyt mocne uczucie, które nadal gdzieś w środku tkwi.
Chce wiedzieć jak postąpić. Czy da się posklejac odłamki tego, co było? Czy jeszcze uda się być szczęśliwym? Czy może to szczęście jest w innym miejscu? Jest mnóstwo pytań...
Wbrew temu co obiecano, brakuje działań. Została odrzucona, choć nie tak miało być. I nagle, jakby nigdy nic, znów się spotykają. Buzuje mieszanka uczuć.
Te myśli nie dają spać. Nie potrafi ukoić duszy ani odpowiedzieć sobie wprost, co powinna czuć.
  • awatar Gość: Kasiu, Ten pan jest winien ogromne przeprosiny za puste słowa - jeśli daje się nadzieję, to nie można potem zniknąć bez słowa. Według mnie powinien czekać z kwiatkami :) Oby zrobił to jak najszybciej. Natknęłam się dość szybko na ten wpis i serdecznie współczuje. Trzymam kciuki :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najtrudniejsze momenty są wtedy, gdy nie znasz kolejnego swego ruchu. Trudno spotykać się z częścią swej przeszłości. Z jednej strony człowiek rozpaczliwie tęskni za tym, co było. Z drugiej jednak boi sie kroku do przodu w kierunku odzyskania cennej wartości, jaką posiadał. Myśl rozrywa duszę na strzępki...
Rozum wyklucza działania, zaś serce odwrotnie. Czy jest sposób, aby zaradzić wewnętrznemu konfliktowi? Czy w końcu znajdzie się najlepsze rozwiązanie?
 

 
Najchętniej chcę...
Zamknąć oczy
Śnić o czymś przyjemnym,
Nie otwierać swych powiek.

Rzeczywistość przerasta,
Rozwala od środka.

Brak siły, by walczyć.
Brak siły, by powstać i iść dalej.

Jeśli tracisz nadzieję na lepsze jutro,
Nie zostało już cienia motywacji
Na odbudowę siebie,
Na lepsze jutro.
 

 
Najbardziej niebezpieczną grą jest przenikliwe spojrzenie. Dzięki temu wzbudzasz strach lub wyczytujesz z oczu coś niespodziewanego. Czasem prawda okazuje się zaskakująca.
Ona ujrzała w nich coś niebywałego....
To nie mogło być przypadkowe spotkanie. Ten blask, to wzajemne wtopienie się w spojrzenia... Sprawiło, że mogli tak trwać bez końca i bez słowa. Oboje zamarli, szukali w głowie odpowiedzi co dalej. Ryzyko było ogromne, ale inaczej nie przekonaliby się o sobie. Poprawił jej włosy, ona zamknęła oczy. Popatrzył na nią i dalej gładził jej pasma, by nadal miała zamknięte oczy. Poczuła jego oddech na swojej twarzy. Wtedy wiedziała, co się wydarzy. Chciała wydusić z siebie pytanie, jednak nie pozwolił jej na to. Jego dłoń przytrzymywała głowę, palcem gładził po policzku. Poczuł, że ona drży, że jednak ma wątpliwości do tego, co mogłoby się zaraz wydarzyć. Poczuł, że jej głowa lekko odchyla się do tyłu. Otworzyła oczy, on już był bardzo blisko. Znów połączyło ich spojrzenie.
Zamarła. W głowie jeden wielki chaos. Jego usta delikatnie masowały jej usta. Nagle to się przerodziło w pocałunek. Całował ją delikatnie, rozsmakowując się w jej ustach. Czas jakby nagle stanął... Takiego uczucia nigdy nie przeżywała. Wtapiała się w pocałunki coraz śmielej i śmielej. Nagle odsunęła się. Lekko przestraszona tkwiła w bezruchu. Chyba jeszcze nie dotarło do niej, co się właśnie stało. Złapał ją za dłoń i lekko ścisnął. Nie chciał jej opuścić, zwłaszcza po pocałunku. Sam nie wierzył, że tak postąpił, ale był pewny swojego kroku. Ujrzał w niej swoją bratnią duszę. Chciał walczyć o swoją miłość, która przyszła przypadkiem. Jedno nieśmiałe spojrzenie sprawiło, że prysnęły wątpliwości, a nieśmiałość odeszła w dal.
 

 
Zagubiona...
Wciąż idzie za pędzącym światem.
Co sprawi, że się zatrzyma?
Czy jeszcze coś będzie miało wpływ?
Może ciepło rąk, które nie pozwoli twardo stąpać po ziemi?
Może mgiełka wsparcia i bezpieczeństwa?
A może ostoja zbudowana z silnych ramion?

Po wielu porażkach ona idzie dalej...
Zakłada swoją maskę codzienności.
Nikt nie wie co się dzieje w jej głowie,
Jaki chaos zapanował nad umysłem.
Mimo wszystko z optymizmem patrzy w przyszłość.

Kiedyś na pewno dojdzie do celu,
Kiedyś zatrzyma się, odniesie sukces.
Ale wie, że wędrówka nie będzie prosta
I będzie bardzo długa.
 

 
Czy ktoś Cię opuścił? Czy Twoja miłość właśnie zgasła? Myślę, że nie warto tak mocno cierpieć. Jeszcze wiele osób sptkamy na własnej drodze i jeszcze wiele wydarzeń przed nami.
Uświadom sobie, że wiele osób ma o wiele gorzej od Ciebie. Mają krewnych, którzy nie wspierają, lecz zawodzą. Wiesz, jak jest im ciężko? Gdy mają problem, nie mogą polegać na sile swojej rodziny. Wiele dzieci jest nieszczęśliwych, chodzą głodne i brudne... Niektórzy byli świadkami nieszczęśliwych zdarzeń: brali czynny udział w ciężkich wypadkach, spaliły im się dobytki ich życia lub powódź zniszczyła ich domy. I wierz mi, choćby bardzo chcieli, nie wyrzucą z siebie tego widoku...
Zranione serce zawsze czegoś nauczy. Nauczy być ostrożnym i na przyszłość oczekujemy czegoś innego od osoby, z którą chcemy się związać. Nie można chować głowy w piasek... to nie koniec świata.
Są ludzie, którzy przeżyli mnóstwo tragedii, a mimo wszystko żyją. Potrafią czerpać przyjemność z tego, jaki świat potrafi być piękny, bardzo wrażliwie podchodzą do każdej sytuacji. Nie lekceważ takich osób, bo one mogą jedynie pomóc w gorszych chwilach i podzielić się swoim doświadczeniem.
Łatwo ich poznasz - człowiek, który bardzo cierpi, najczęściej się uśmiecha.

Pomyśl o tym czasem... idź do przodu, zostaw za sobą przeszłość i patrz na to, co dzieje się tu i teraz.
 

 
Nie tylko dzięki sobie udowadnia, że wszystko idzie w lepszym kierunku. Wystarczy popatrzeć: jest szczęśliwa. Układa sobie życie tak jak chce. Nie ma żadnych zmartwień. Nie boi się porażek, bo dzięki nim doszła bardzo daleko. Niewłaściwi ludzie nie zmienili się, a kręte ścieżki w końcu spotkały się. Być może o to chodzi: wpadamy na ludzi, którzy są traktowani po pewnym czasie jako "pomyłki" losu. Dopiero przy kimś, z kim można być w pełni sobą, można sobie uświadomić, że droga była pełna przeszkód, ale warto było ją przejść, aby teraz wyjść na prostą.
Rozmowy z ludźmi sprawiają, że czuje w sobie ogromny sukces. Jest dumna z tego, kim jest i jaka jest.

Czasem padają trudne pytania. Czy kiedykolwiek wybaczy lub spotka się z tymi, którzy mocno zawiedli?
"To zależy z jaką klasą się rozeszli.".
 

 
Odrzucenie zawsze nastaje, gdy rodzi się wielki problem. 'Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie' - przekonasz się, że większość ucieknie zamiast pomóc. Trzymają się Ciebie, gdy wszystko jest w porządku. Zero zmartwień, dobry humor - aż chce się przebywać u boku takiej osoby. Wcześniej czy później sielanka się kończy... wtedy zostaje garstka osób, które chętnie pozostaną i zrobi wszystko, aby powrócił uśmiech na twarzy choćby na chwilę. Tu można się rozczarować - najbardziej zaufane osoby mogą Cię opuścić. Odczujemy podwójny cios. O wiele większy ból ...
  • awatar Bezpośrednio: Nasze otoczenie jest lustrem nas samych :). Bardzo często ludzie mający problem zamykają się przed resztą, przez co znacznie trudniej jest zobaczyć, że coś jest nie tak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ciepła noc.
Postanowiła wyjść na przystań, aby wtopić się w widok rozgwieżdżonego nieba. Nie wiedziała, że ktoś tam już był pewien mężczyzna... Słysząc jej kroki, schował się pod drewniany stół. Nie zauważyła go w mroku. Zdjęła chustę, położyła na stole, włożyła słuchawki w uszy i poruszała się w rytm muzyki. Mężczyzna wychylił się, aby zobaczyć, co się dzieje. Ujrzał cień sylwetki dziewczyny, powiewające włosy i każdy ruch, który wykonywała. Choć niemal niewidoczna była twarz, był oszołomiony i oczarowany tym, co widział. Poruszała się trochę niezdarnie - nie miała przygotowanych układów, tańczyła spontanicznie. Mimo tego starała się dostosować do tempa i rytmu muzyki. Wiedział, że nie będzie słyszała kroków, ponieważ spod słuchawek wydostawał się szum. Poczekał chwilę aż muzyka będzie spokojna i nie będzie wykonywała dynamicznych ruchów.
Doczekał się odpowiedniej chwili. Stała tyłem do ławek i bardzo wolno poruszała się w rytmie muzyki. Po cichutku wstał i chwycił pozostawioną chustę. Szybkimi krokami podążył w stronę dziewczyny. Chwycił ją w pasie, żeby nie mogła się odwrócić. Poczuł, że jej ciało zdrętwiało, wyczuwał strach. Zanim o cokolwiek zapytała, zdjął słuchawki i cicho prosił o spokój i zaufanie. Pokiwała lekko głową. Przyłożył chustę do jej oczu. Jeszcze raz powtórzył swoją prośbę, aby nie bała się. Włączył nastrojową muzykę w swoim telefonie. Wyraźnie spodobał się ten pomysł zagubionej dziewczynie. Na twarzy malował się uśmiech - blask księżyca bardzo delikatnie oświetlał jej twarz. Prowadził ją bardzo ostrożnie,żeby nie zrobić jej krzywdy. Świetnie czuli się w swoim towarzystwie - oboje dobrze tańczyli. Wpatrywał się w kształt jej ust jak zahipnotyzowany. Miał ochotę posmakować ich, jednak powstrzymał się. Ta noc była pełna wrażeń, a pocałunek mógłby ich wystraszyć, tym bardziej partnerkę.
Piosenka skończyła się. Mężczyzna chwycił za telefon. W międzyczasie padło pytanie z ust dziewczyny : "kim jesteś?" . Milczał.
Wybrał jej numer i zadzwonił. Dodał szeptem, że to jest odpowiedź na jej pytanie.
Częściowo pomógł jej rozwiązać chustę, aby zdążyć uciec, zanim zobaczy, kim był jej partner. Wszystko poszło według jego planu - udało mu się zniknąć w odpowiedniej chwili.
Była podekscytowana i jednocześnie ciekawa jego tożsamości. Sprawdziła jego numer i... zaskoczyła ją ta informacja. Serce zabiło mocniej... Próbowała jeszcze dzwonić pod ten numer, ale bezskutecznie.
Nie mogła zasnąć. Wciąż myślała o tym mężczyźnie, oglądała jego zdjęcia i z niedowierzaniem przypominała sobie taniec z tajemniczą osobą. Tożsamość bardzo ją zaskoczyła. "Kolejna niespodzianka z jego strony" - pomyślała.
Nadszedł poranek, a wraz z nim wiadomość od niego:

"Witaj,
Wiem, jak bardzo lubisz tańczyć. Wiedziałem, że tam Cię spotkam. To było niesamowite patrzeć jak tańczysz, zwłaszcza ze mną. Byłaś zdana na trudne zadanie, ponieważ wyłączyłem zmysł wzroku. Mam nadzieję,że moja niespodzianka była dla Ciebie miła, że nie zawiodłem. Następnym razem to ja będę tańczył na oślep. Dziękuję, że nie spanikowałaś. Bałem się, że uciekniesz.
P.S. Chcę to powtórzyć. Chcę wirować pośród natury tylko z Tobą.
Twój W.".
 

 
Po ciężkim dniu nadchodzi mrok. Wokół zapada ciemność. W końcu można odpocząć, odrzucić pracę na bok. Czasem siada na parapecie i spogląda w górę. Uwielbia obserwować bezchmurne niebo pełne gwiazd. Za każdym razem szuka najjaśniejszej spośród nieskończenie wielu. Szuka swoich ulubionych gwiazdozbiorów. Zawsze fascynuje ją ten widok,nieprzerwanie od wielu lat.
Nocny nastrój sprawia, że myśli o wydarzeniach, które utkwiły w jej głowie. To jest moment, w którym podejmuje właściwe dla niej decyzje, rozwiązuje swoje problemy, układa plany na następne dni. Ta magia rozwija wyobraźnię - wyjmuje kartkę i długopis i pisze wiersze lub, po prostu, zapala świecę i wtapia się w swoje myśli. W ciepłe noce wychodzi na zewnątrz, zakłada słuchawki, włącza nastrojową muzykę i tańczy pośród drzew i łąk pod takt muzyki. Wiatr rozwiewa jej suknię i włosy, rosa nawilża jej bose stopy.
Magia nocy sprawia, że staje się kimś innym niż jest w ciągu dnia - delikatniejsza i wrażliwsza na emocje. Każda myśl ma silniejszą moc, rozmawia zupełnie inaczej. Słucha głosu swojego serca, rozum ma mniejszą władzę nad myślami.
 

 
Czy wciąż niepewnie będzie stąpać po ziemi?
Czy powinna stawiać wszystko na jedną kartę?
Czy powinna ryzykować po raz kolejny?
Czy wciąż powinna wierzyć w spełnienie marzeń?
Czy znajdzie to, czego szuka:
Azylu, bezpieczeństwa, ciepła?
W maluczkiej duszy, pozornie maluczkiej.

Niepewność, strach, niepokój w głowie,
Czy wszystko będzie po jej myśli?
Ryzykowała wielokrotnie, dając się zniszczyć.
Dusi się w sobie każdej nocy.
Nie wiedząc, czy czyni tak jak powinna.

Nie chce być znów zraniona.
Nie chce być znów zawiedziona.
Nie chce być znów okłamana.
Nie chce być znów zapomniana.
Nie chce być znów w rozsypce.

Dusza krzyczy, pragnie spokoju.
Prosi o wyjście z sideł,
Które sama w sobie trzyma.
Wciąż wszystko jest w biegu,
Nie potrafi odpocząć,
Ukoić swoich myśli, poukładać ich,
By poczuć świeżość umysłu.

Każda noc sprawia,
Że wszystkie męczące myśli
Nagle powracają, by zniewolić.
Gdzie szukać ucieczki?
Czy da się uciec od problemów?
Czy jest możliwość
Zapanowania nad chaosem?
Na wszystko potrzeba czasu.
Tylko on sprawi,
Że ona przestanie cierpieć.
Że każda rozbita cząstka duszy,
Ułoży się w harmonijną całość.
 

 
Nie potrafiła wyobrazić sobie lepszego życia. Los zesłał jej wspaniały dar w postaci bratniej duszy. Zrobił to dawno, ale dopiero na jednym ze spotkań zdała sobie sprawę z tego, że Pan W. próbuje coś przekazać, patrząc wnikliwie w jej oczy. Zrobiła wtedy ogromny błąd: nie posłuchała głosu swojego serca i dalej brnela w toksyczny związek pełny "nieporozumień". Miała wtedy kolejny kryzys, skontaktowała się z Panem W., ale na krótko. W ten sposób nie zaszły zmiany, które mogłyby nastąpić. Może wtedy naprawiłaby swój błąd? W tym momencie można tylko pogdybać.
Teraz to nie jest ważne. W końcu ich drogi złączyły się bardzo przypadkowo. Wcześniej obiecała sobie, że odpocznie od starego związku i będzie korzystać z życia jako singielka. Miała pewne obawy, ponieważ nie zagoily się jeszcze stare blizny. Czuła, że nie odnajdzie się w nowym związku. Wszystko przyszło tak nagle... Los wielokrotnie uśmiechnął się do niej, jakby chciał przekazać, że wybrała dobrą drogę, Porzucając za sobą starą przeszłość.
Pan W. daje jej wewnętrzną siłę i motywację. Wszystkie obawy uciekły, choć początki były dość trudne. Przestała gubić się w swoich myślach, gdy inni wspominali o Panu A. i przedstawiali jego dotychczasowe życie, choć nie miała ochoty słuchać. Otworzyła nowy rozdział, który jest lepszy niż mogłaby sobie wyobrazić.
Zmieniło się wiele. Wrócił zapał, wróciło ciepło. Tak niewiele potrzeba, aby być szczęśliwym. Wystarczy, że spotkamy na swojej ścieżce odpowiednią osobę.
 

 
Bądź
Bardzo blisko
Najbliżej
Jak się da
Przytul
Ogrzej
Swym ramieniem
Patrz
W oczy
Gładź
Swoją dłonią
Moją twarz
I włosy
Mów mi szeptem
Zaczaruj noc
Zostawmy
Codzienne troski
Cieszmy się
Naszą obecnością
Jesteśmy
Tylko my.
  • awatar Gość: Powstał duży chaos.:)
  • awatar Jekaterina: Witaj, Rzeczywiście kontrast jest ogromny. Chodzi o kogoś zupełnie innego. Opisywana Panna X. porzuca przeszłość i zaczyna nowy rozdział :)
  • awatar Gość: Fajny masz nastrój, tylko... Wielki kontrast z tym poprzednim wierszem :) - zmieniło sie cos? Czy o kogoś innego chodzi?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie spotkamy się
Nie spojrzymy sobie w oczy
Nie będziesz delektował się
Smakiem moich ust

Nie dotkniesz mnie
Nie poczuję się zdradzona
Nie będę słuchać Twych kłamstw
Nigdy więcej

Ostatecznie czuję zwycięstwo
Moja dusza znów unosi się
Moje usta śmiało mówią "nie"
Świat znów wraca do pięknych barw
Żyję na nowo

Piękniej
Cudowniej
Rozważniej.
 

 
Panna X. nie potrafi uwierzyć w swoje szczęście.
Są bardzo do siebie podobni w poglądach i wrażliwości na świat oraz wartości, które giną w świecie pełnym zdrad i oszustw. Z dnia na dzień poznawali się coraz lepiej i zdawali sobie sprawę z tego, jak wielki błąd popełnili, nie walcząc o siebie wcześniej. Oboje przeszli podobne ścieżki, ale dalekie od siebie. Czasem nie widać tego, co jest blisko... Teraz to nie bylo ważne. Odnalezli sie i teraz nie potrafia odpuscic kazdej wolnej chwili - poswiecali sobie mnostwo czasu.
Panna X. włącza muzykę, która namalowała bajeczny obraz . Przypomina sobie każde jego słowo, które sprawiły, że wzruszyla się, ale ciemność świetnie maskowala łzy szczęścia. Mogłaby przeżyć te chwile jeszcze raz ...
Niech splatają się dłonie w mocnym uścisku, niech nigdy nie wypuszczają swojego szczęścia z rąk. Nikt i nic nie jest w stanie zburzyć ich uczuć. Reszta się nie liczy - oni już są ponad ziemią w swojej obecności. To czas, gdy dwie bratnie dusze połączyły swoje siły, tworząc idealną jedność. Niech to się nigdy nie kończy - niech ogień nigdy nie zgaśnie.
 

 
Przyszła pora, aby wyruszyć na spotkanie w Panem W. Była bardzo zestresowana -nie miała pojęcia w jaki sposób powinna zacząć rozmowę. Nie przygotowała się tak jakby tego chciała. Mimo wszystko nie odwołała wyjazdu - co ma byc to będzie!
Przyjechała na parking nieopodal parku. Zauważyła, że auto Pana W. juz stalo, jednak nie było go w środku. Złapała głęboki oddech, który dodał jej otuchy i pewności siebie. Podazala w stronę umówionego miejsca. juz z daleka widziala sylwetke Pana W. Starała się nie pokazywać, że przybycie wywolalo wiele emocji.
Przywitała się z nim i wskazała pobliską ławkę. Zaczęli rozmawiać. Wiedziała, że Pan W. zaopiekuje się nią lepiej i wyleczy rany, które są jeszcze świeże. Wiedziała, że będzie wobec niej szczery. Szkoda jej było, że w przeszłości nie utrzymywali dobrego kontaktu. Czasem widywali się w szkole lub w towarzystwie ich wspólnych znajomych. Nie miała okazji poznać go bliżej... ale wszystko można nadrobić, jeśli obie strony tego pragną. Usłyszała mnóstwo ciepłych słów. Zadała proste pytanie, które przyszło jej na myśl: "Jak mnie przekonasz, abym wybrała właśnie Ciebie ? "
Na początku była cisza. Zauważyła, że kumuluje swoje myśli w całość, aby jak najlepiej opisać swoje uczucia do niej. Słuchała i była coraz bardziej przekonana do swojej decyzji. Rozmawiali jeszcze o swoich przezyciach sprzed kilku dni. W końcu padło pytanie właśnie związane z decyzją. Teraz ona milczała. Jedynym słusznym dla niej rozwiązaniem było patrzeć w jego oczy. Jego wzrok był hipnotyzujacy i bardzo szczery. Nie odrywal się od jej wzroku, co zrobiło na niej dobre wrażenie. W pewnym momencie przesunęła swe wargi w stronę ucha i wyszeptała odpowiedz: "Jesteś jedyną osobą, która o mnie walczy i może mnie uszczęśliwić". Poczuła ogromną ulgę, wypowiadając te słowa. Oboje uśmiechali się do siebie. Pan W. zakryl jej oczy dłonią i w tym momencie wiedziała co się stanie. W głębi duszy bardzo niecierpliwie czekała na ten moment. Poprawił włosy i bardzo delikatnie przybliżal swoje wargi do jej ust. Nigdy nie zapomni emocji, które towarzyszyły temu wydarzeniu. Czuła się jak w niebie.
Ze szczęścia Pan W. wziął ją na ręce i mówił jej swoim ciepłym głosem, że nigdy nie wypuści swojego szczęścia z rąk. To było niesamowite uczucie. Była świadoma tego, że to jest odpowiednia dla niej osoba, z którą chce góry przenosić. Te wszystkie słowa i gesty były wyjątkowo ciepłe .
 

 
Pierwsze spotkanie po latach z Panem W. i przy okazji z resztą znajomych mówiło już wiele na temat jego uczuć - przynajmniej tak myślała. Podczas gdy ludzie ze sobą rozmawiali, oni tajemniczo trzymali się swojego towarzystwa. Pan W. uwielbiał jej dokuczać - zawsze reagowała na jego zaczepki i zawsze było zabawnie. Skutecznie bronił ją przed kolegą, który przesadził z alkoholem i nie była skuteczna w obronie.
To spotkanie sprawiło, że zrodziło się bardzo dziwne uczucie w duszy Panny X. Dawał jej znaki, których "zwykły" znajomy nie wysyłałby. Doskonale wiedział, że Panna X. była w związku. Nie mógł więc powalczyć o uwagę.
Miesiąć po rozstaniu przyszedł czas, gdy wraz z koleżankami trafiła w domu znajomego, gdzie Pan W. również był. Zachowanie bardzo zastanowiło Panią X: niemal bez przerwy patrzył w jej oczy. Czuła się dość skrępowana i zmieszana - przecież obiecała sobie, że nie zakocha się, przynajmniej przez jakiś czas chciałaby być sama. To było silniejsze od niej... nie potrafiła po prostu uciec w kontakcie wzrokowym. Starała się rozmawiać z bratem Pana W. żeby choć na chwilę uspokoić emocje. To jednak nie zniechęciło go: wciąż próbował oczarować Pannę X. Ta chwila była wyjątkowa, ponieważ nie była jeszcze w takiej sytuacji. Nie rzucał się ze swoimi emocjami tak jak większość, która starała się o jej względy - on po prostu patrzył i uśmiechał się. Panna X. uważała, że późniejsze dokuczanki i zaczepki z jego strony były wyłącznie po to, aby broniła się, trzymając jego ręce. Udało mu się osiągnąć sukces.
Nadszedł czas, w którym grupa znajomych zbierała się do wyjścia. Panna X. nie miała wyboru: choć chciała jeszcze zostać, nie miałaby czym wrócić do domu. Ciężko było pożegnać się... tak dawno nie widzieli się i nie zdążyli porozmawiać na spokojnie.
Cała ta noc skłoniła Pannę X. do refleksji. Było nad czym się zastanawiać - Pan W. dawał bardzo wyraźne sygnały, że coś się zmieniło, że nie była dla niego wyłącznie znajomą. Nie mogła zasnąć. Przy okazji kontaktowała się z nim przez kilka godzin. Potem była wyłącznie ona sama ze swoimi myślami. Noc zawsze sprzyjała dokonaniu analizy i podjęciu kolejnych kroków.
Cdn.
 

 
Pan W. doskonale już wiedział, że ich pierwszy taniec w przeszłości zbliżył Pannę X. do niego, choć nie zauważył tego. Czuła się bardzo skrzywdzona, ponieważ była w świadomości, że pozostanie cieniem. Mimo tego, że skutecznie zwalczyła swoje uczucia, teraz wróciło. Postanowił, że naprawi ten urywek.
Zaprosił ją na wycieczkę do pobliskiego klubu. Nie był to ten sam, w którym tańczyli po raz pierwszy - ten czynnik nie był najważniejszy. Zaprowadził ją w wybrane miejsce. Nie miała okazji być tam wcześniej. Nie była wybredna w kwestii muzyki - potrafiła tańczyć w każdym rytmie. Wchodząc na salę, wzroki mężczyzn kierowały się w stronę rudych włosów. Ten kolor był często zauważalny. Mimo wszystko nie obserwowała tłumu - Pan W. złapał jej drobną dłoń i pocałował na znak rozpoczęcia tańca.
Potrafił wspaniale tańczyć. Prowadził ją bardzo żwawo, znalazł zainteresowanie wśród otaczających ich ludzi. Mogli jedynie podziwiać jak prowadzi Pannę X. Uczucie było wspaniałe - w tańcu nie odrywal od niej wzroku. Taki kontakt był bardzo poprawny, ale ten wzrok był czarujący. Panna X. nie była mu dłużna. Wpatrywala się w niego jak w obrazek. W pewnym momencie bardzo powoli zbliżali się do siebie pomimo szybkiego tempa muzyki. Reszta stała się niewidzialna - liczyli się dla nich tylko oni i ich mocne uczucie, a reszta stała się zamazanym obrazem. Patrzyli się na siebie i wtuleni ruszali się w rytm muzyki. Panna X. doczekała się tej chwili od kilku lat ... On wiedział, że lubi tańczyć i czuje się wtedy wolna. A teraz ? Czuła się jak w raju. Była przy mężczyźnie, którego kochała. Jednak ktoś próbował odbić Pannę X. Nie pozwolił na to. Od razu złapał ją w objęciach na znak protestu przeciwko oddaniu jej komukolwiek. Ta sytuacja sprawiła, że poczuła się bardziej blogo i wyjątkowo. Rosła świadomość, że znalazła swoje prawdziwe szczęście w duszy Pana W., w które kiedyś nie wierzyła. To oni byli najlepsi na parkiecie, niejedna para mogła im pozazdrościć. W powietrzu unosila się chemia. Panna X. była perfekcyjnie prowadzona. Tylko on potrafił zadziwić umiejętnościami. Nawet unosił ją w tańcu i całował w tym czasie. Nie mogła się nadziwić temu, co działo się na parkiecie. Nie wyobrażała sobie takiej nocy pełnej pozytywnych wrażeń. Przeżyła wspaniałą noc - nigdy jej nie zapomni.
Zmęczeni musieli opuścić lokal taneczny. Oboje nie mieli już sił. Taka noc mogła być kiedyś jedynie snem dla Panny X. - teraz jest rzeczywistością. W jego objęciach czula się jak księżniczka. Nadal myślała, że to tylko sen. Za te cierpienia los w końcu zesłał jej szczęście. Szukała tak daleko, a było bardzo blisko
  • awatar Jekaterina: Lata ćwiczeń :p Miło wiedzieć ^^
  • awatar Gość: Na pewno dotyczą Ciebie :P takie info bardzo szybko krążą :D
  • awatar Gość: jeśli chodzi o Ciebie to zawsze byłaś ognistą gwiazdą na parkiecie :D zazdroszczę Panu W. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
W końcu nadeszła chwila spotkania. Panna X. doskonale wiedziała, że Pan W. bardzo martwi się o jej decyzję - żył w świadomości, że nie jest jedyną osobą, która starała się o jej łaski. Dlatego też postanowiła spotkać z nim jak najszybciej.
Pan W. już na nią czekał. Zestresowany chodził wokół parku, czekając na nią. Usłyszał stukot obcasów i zobaczył cień jej sylwetki - poznał ją po szybkich i pewnych krokach. Panna X. wskazała najbliższą ławkę, usiedli i zaczęli zadawać sobie pytania na temat przeżyć w ciągu ostatnich chwil, przemyśleń i, oczywiście, decyzji. Przy ostatnim rozmowa urwała się. Panna X. patrzyła w oczy Pana W. Szukała wskazówek, które potwierdziłyby jego uczucia do niej. Teraz była bardzo ostrożna - nie zamierzała oddać swojego serca na oślep. Pan W. nie był dłużny - przez bardzo długi czas nie odrywał od niej wzroku. To było niesamowite przeżycie - jeszcze nikt tak na nią nie patrzył i nigdy tak długo. W duszy poczuła silną więź, która również była dla niej nowością. Znali się od dłuższego czasu i nie spodziewała się, że kiedykolwiek zakocha się w niej. Była już gotowa do odpowiedzi.
Przysunęła się w stronę jego ucha i wyszeptała kilka słów, które sprawiły, że jego serce zaczęło mocniej bić. Na jego twarzy malował się samoistny uśmiech. Już wiedział, co robić i poczuł wielką ulgę. Zakrył jej oczy ręką i delikatnie zaczął całować jej usta. Teraz może zawsze być w jej ramionach. Teraz może zawsze nosić ją na rękach. Teraz może zawsze cieszyć się z nią swoim szczęściem.
Los jest niesamowity. Sprawił im wielką niespodziankę. Nie zamierzają tego zmarnować. Korzystają z każdej wolnej chwili, aby być blisko siebie.
  • awatar Gość: Wspaniała historia... czy ona jest prawdziwa ? :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczesnym porankiem do domu Panny X. przyjechał listonosz. Przekazał jej stosy listów. Większość dotyczyła rachunków... ale jeden z nich rzucił się w oczy. Zaskoczona postanowiła przeczytać go w pierwszej kolejności. Zrobiła herbatę, zrelaksowala się i zaczęła czytać. Nie mogła uwierzyć: Pan W. przelał swoje myśli na papier. W jej oku zakręcila się łza... Jeszcze nigdy nikt nie wyznał jej miłości w taki sposób
Z drugiej strony nadal była zmieszana. Prosił o dobrą decyzję i żeby nie ranić go długo czekaniem na odpowiedz. Padło mnóstwo czułych słów, które ogrzewaly serce.
Panna X. potrzebowała chwili spokoju. Wyciągnęła stare organy, znalazła zakurzony juz zeszyt z nutami. Dawno nie grała, a teraz był najlepszy moment, aby uciec do muzyki. Nie potrafiła jednak zapomnieć o wszystkich słowach zawartych w liście... ale z minuty na minutę była pewna swojej decyzji. Nie chciała dłużej na to czekać. Wysłała sms-a Panu W.: "Bądź o 18 w parku".
 

 
Po ciężkim dniu Panna X. wróciła do swojego pokoju. Nie miała ochoty na przemyślenia, chciała uwolnić się od wszystkich myśli. Położyła się i zamknęła oczy. W jednej chwili zasnęła.
Wpadła w głęboki sen. Ostatnimi czasy nie miała snów, ale tym razem było inaczej. Już kiedyś śniła jej się taka historia. Znów pojawiła się postać w kapeluszu nad stawem. Z samochodu popłynęła muzyka. Tajemniczy Pan podszedł do Panny X., delikatnie chwycił jej dłoń i pocałował na gest prośby do tańca. Muzyka była szybka, dlatego tajemnicza postać oryginalnie i ciekawie prowadziła wspólny taniec. Następny repertuar był bardzo dobrze przemyślany. Musiał wiedzieć jaki zespół Panny X. jest ulubionym. Narodził się wspaniały i tajemniczy nastrój. Postać w kapeluszu była coraz bliżej i bliżej ...
Panna X. usłyszała brzek kluczy. Brat nie pozwolił na długie spanie. Była zła - poraz drugi nie poznała zakończenia tego snu. Nie poznała twarzy bohatera, co zdawało się dziwnym zjawiskiem. Nie pozwolił rozgryzc tajemnicy, kim on jest. Jedno dało jej do myślenia: ten taniec był jej znany. Kiedyś pewien znajomy w ten sposób prowadził Pannę X. To ten Pan, do którego musiała zabić swoje uczucia przez traktowanie jej tylko i wyłącznie jak znajomą. On powrócił i dzięki niemu wszystko wróciło... We śnie jak również w jej życiu.
 

 
Usłyszała pisk opon. Pan W. zawrócił na stacji i próbował ją dogonić. 100, 110, 120 km/h... prędkość rosła, a Panna X. nadal była daleko. Zjeżdżając z trasy, trafiła na niebezpieczną strefę leśną. Drogi były kręte, więc łatwo zgubić pościg. Niestety, stado saren nie pozwoliło na płynną jazdę. Musiała czekać aż przejdą, ale jedna z nich stała na środku drogi. Wyszła z samochodu, aby ją odpędzić.
I stało się... Pan W. bez problemu dogonił Pannę X.. Szybko wysiadł i w ostatniej chwili udało mu się złapać jej rękę. Bezradność na jej twarzy rzucała się w oczy. Nie odzywał się, ponieważ Panna X. bardzo przeżywała wydarzenia z ostatnich dni, zwłaszcza z ostatniego spotkania z Panem R. - Po prostu był przy niej. Gestem dłoni zachęcił do spaceru. Szli w milczeniu. W głowie Panny X. krążyło mnóstwo pytań, na które sama musi odpowiedzieć. Nie potrafiła skupić się w obecności Pana W..
Postanowiła pójść do samochodu i wrócić do domu. Podziękowała mu za przyjazd i poprosiła o czas, w którym przemyśli sprawy. Puścił ją do domu pod warunkiem, że da się odprowadzić i przypilnować, żeby nie zrobiła czegoś głupiego. Oboje wyruszyli w stronę jej domu. W momencie, gdy przesadziła z prędkością, oślepiały ją światła pochodzące z auta Pana W.
Zaparkowała i wyszła na drogę. Zapaliła papierosa, aby się uspokoić. Pan W. pojechał do domu.
Przed nią ogromny dylemat. Musi przemyśleć sytuację i podjąć słuszną decyzję. Kogo wybierze? Czy jakieś wydarzenie pomoże jej wybrać?
Cdn.
  • awatar Gość: Bardzo bezpieczne zakończenie :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Panna X. otrzymała zaproszenie na drugie spotkanie od Pana R., którego zna od niedawna. Kilka dni temu nie udało się zrealizować tych planów, ale naciskał mocno na kolejny termin i tym razem wszystko poszło pomyślnie.
Nadszedł wtorkowy wieczór. Wybrała się do umówionego pubu. Tym razem to on już na nią czekał. Na początek zamówili sok i zajęli miejsce przy oknie. Rozmawiali w specyficzny sposób, dzięki czemu dobrze się bawili. Nadszedł późny wieczór i Pan R. zauważył, że Panna X. zaczęła kontaktować się z kimś na messengerze, uśmiechając się do telefonu za każdym razem. Postanowił, że w jakiś sposób oderwie ją od niechcianej konkurencji - domyślał się, że rozmawiała z chłopakiem. Wyciągnął ją na zewnątrz, aby oprowadzić po mieście, w którym już nie spacerowała od zakończenia liceum. Będąc w parku, Pan R. wyczuł odpowiedni moment na wyznanie tego, co czuje. Odczuwał presję, ponieważ ktoś już był nią zainteresowany, przynajmniej miał takie podejrzenia. Usiedli na ławce, a on powoli dążył do ciężkich dla Panny X. słów. Znów usłyszała o swoich oczach, cieple jej głosu i szalonym charakterze, który złapał w sidła Pana R.. Panna X. załamała się... nie wiedziała, który z konkurentów: Pan W., czy Pan R. jest dla niej najlepszy. Wszystko działo się tak szybko, niemal z dnia na dzień. Wstała z ławki i pobiegła w stronę auta. Zmieszany Pan R. pozostał na miejscu.
Panna X. zdążyła powiedzieć o spotkaniu Panu W.. Odkąd wyszła na zewnątrz z Panem R., nie odpowiadała na korespondencje. Z pewnych źródeł Pan W. otrzymał numer telefonu. Wykręcił go, aby upewnić się, czy wszystko w porządku. Panna X. odebrała dopiero za trzecim razem. Usłyszał w jej głosie drżenie, tak jakby płakała. Prosił, aby poczekała w samochodzie pół godziny aż do momentu jego przyjazdu. Nie zdążyła powiedzieć "NIE" - rozłączył się. Nie zamierzała jednak czekać... Nie miała pojęcia co robić i co powiedzieć. Postanowiła nie kontaktować się z nimi i przemyśleć sytuację, która powstała.
***
Obawiała się tylko, że mogą się minąć po drodze a on będzie za nią jechał. Wyruszyła spod parkingu. Musiała się skupić, aby szybko uciec w razie reakcji Pana W. na widok jej samochodu, który gna w stronę domu.
Pan W. potrafił z daleka zauważyć tak charakterystyczny i poobklejany naklejkami samochód. Przed rondem minęli się...
Cdn.
  • awatar Gość: Racja, zwłaszcza,że Pan W. znany jest Pannie X. od dawna :D
  • awatar Gość: dodaj pościg w którym Panna X przegrywa ;p
  • awatar Gość: Skoro Pan R nie pobiegł za Panną X, a Pan W zareagował na drżący głos i był w stanie przyjechać niej to chyba odpowiedź jest prosta ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›